Św. Trzech Króli.doc

(22 KB) Pobierz
Z dalekiego wschodu piaskami pustyni, jadą Trzej Królowie bardzo już znużeni

Z dalekiego wschodu piaskami pustyni, jadą Trzej Królowie bardzo już znużeni. Od miasta do miasta w słonecznej spiekocie, rozpytują wszędzie o królewskie Dziecię. Nikt jednak im wskazać nie potrafi drogi, w pałacach Go nie ma, bo to król ubogi. Zawierzyli przeto gwieździe nad Betlejem ona im stajenkę wskazała promieniem.

 

 

Kacper, Melchior i Baltazar brzmiały ich imiona. Cenne dary nieśli Panu na własnych ramionach. Betlejemska gwiazda prosto drogę im znaczyła. I choć droga trudną była, mędrców nie strudziła...

 

 

 

Trzej królowie Kacper, Melchior i Baltazar, Brzmiały ich imiona. Cenne dary nieśli Panu, Na własnych ramionach. Betlejemska gwiazda drogę, Prosto im znaczyła, I choć droga trudną była, Mędrców nie strudziła. Odnaleźli starą szopę, Daleko za miastem, Którą gwiazda oświetliła, Swoim jasnym blaskiem. Najpierw pokłon Mu oddali, W wielkim namaszczeniu, Złoto, mirrę i kadzidło, Zostawiwszy w cieniu. Odnajdując Pana świata, W ubogim posłaniu, Heroldowi nie zdradzili, Nic o tym mieszkaniu. Ominęli pałac króla, Bocznymi drogami, Lecz wieść owa popłynęła, Boskimi ścieżkami.

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin