Foley Gaelen - Jej przyjemność (The Spice 03).pdf

(1913 KB) Pobierz
Przekład
Maria
Wójtowicz
Redakcja stylistyczna
Barbara Nowak
Korekta Renata Kuk
Katarzyna Pietruszka
Projekt graficzny okładki
Małgorzata Foniok
Ilustracja na okładce
© Franco Accornero via Thomas Schluck Agency
Skład
Wydawnictwo
AMBER
Jacek Grzechulski
Druk
Wojskowa Drukarnia w Łodzi Sp. z o.o.
Tytuł oryginału Her
Every Pleasure
Copyright © 2008 by Gaelen Foley
All rights reserved.
This translation published by arrangement with Ballantine Books,
an imprint of The Random House Publishing Group,
a division of Random House, Inc.
For the Polish edition
Copyright © 2010 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.
ISBN 978-83-241-3642-1
Warszawa 2010. Wydanie
I
Wydawnictwo AMBER
Sp. z o.o. 02-
952 Warszawa, ul. Wiertnicza 63 tel.
620 40 13, 620 81 62
www.wydawnictwoamber.pl
1
Anglia, 1818 rok
Gęsty las napierał z obu stron na rzadko uczęszczaną drogę, którą w tę
ciemną jesienną noc mknęła z turkotem królewska kareta otoczona
zastępem zbrojnych jeźdźców.
W karecie, naprzeciwko damy dworu, siedziała kruczowłosa
księŜniczka Sophia z Kavros. Wyglądała przez okno, wpatrując się w
bezkresny mroczny gąszcz wielkich pni i rosochatych gałęzi. W oknie
powozu, oświetlona blaskiem maleńkich powozowych kinkietów,
odbijała się piękna twarz księŜniczki o egzotycznej urodzie, teraz
skupionej i pogrąŜonej w myślach.
JuŜ wkrótce!
Za kilka godzin dotrą do zamku, gdzie miało się odbyć jej tajne
spotkanie z brytyjskimi dyplomatami.
Powóz kołysał się i podskakiwał, a Sophia powtarzała w duchu
płomienną mowę, którą zamierzała wygłosić przed lordami z Mini-
sterstwa Spraw Zagranicznych.
Teraz, gdy niebawem - dokładnie o północy - osiągnie upragnioną
pełnoletność, kończąc dwadzieścia jeden lat, nie będą mogli jej dłuŜej
zwodzić wymówkami,
Ŝe
jest jeszcze zbyt młoda, by rządzić swoim
państwem.
NajwyŜszy czas, by rząd brytyjski dotrzymał słowa i pomógł jej
odzyskać ojcowski tron. Jej rodacy nie zaakceptowaliby
Ŝadnego
in-
nego władcy... a Bóg
świadkiem, Ŝe
dość juŜ wycierpieli!
Sophia poruszyła się niespokojnie i spojrzała na damę dworu.
5
- Która godzina, Alexo?
Śliczna
blondynka aŜ podskoczyła na dźwięk głosu księŜniczki. Nic
dziwnego,
Ŝe
obie były zdenerwowane teraz, kiedy zbliŜała się
decydująca chwila, z którą od dawna wiązano tyle nadziei. I obaw.
Gra szła o najwyŜszą stawkę. Alexa zerknęła na maleńki zegarek
ukryty w medalionie.
- Kwadrans po dziewiątej, Wasza Wysokość. Dokładnie dziesięć
minut wcześniej Wasza Wysokość o to samo pytała! - dodała z nieco
wymuszonym uśmiechem.
Sophia zmarszczyła brwi; na jej twarzy odbiło się zniecierpliwie-
nie. Nie skarciła jednak towarzyszki podróŜy za brak szacunku. Znały
się z Alexą od zbyt dawna, by
ściśle
przestrzegać dworskiej etykiety.
Zresztą członkowie rodziny Alexy od wielu pokoleń pełnili zaszczyt-
ne funkcje na królewskim dworze, nie tylko na Kavros, ale i na wyg-
naniu w Anglii; Alexa zaś została damą dworu Sophii, gdy obie miały
nie więcej niŜ piętnaście lat.
A poza tym Alexa zawsze przybierała lekko kpiący ton, gdy była
zdenerwowana.
- Skąd ta posępna mina? - zaczęła znów przyjaciółka, siląc się na
Ŝarty.
- Nie kaŜda panna dostaje na urodziny berło i koronę!
- Jeszcze ich nie dostałam - odparła rzeczowo Sophia.
Gdy ktoś w tak młodym wieku przeŜył tyle tragedii i doznał tylu
krzywd, niczego juŜ nie uwaŜa za pewne.
Na przykład - pomocy i dobrej woli ze strony Anglików.
Nie przypuszczała, by odmówiono jej wprost, zwłaszcza
Ŝe
sytu-
acja na Kavros bardzo się pogorszyła... Bez wątpienia jednak angielski
rząd będzie się starał trzymać ją krótko na smyczy! Na razie, rozmy-
ślała
Sophia, powinnam się na to zgodzić. Przynajmniej do chwili,
gdy umocnię swą władzę.
W końcu jednak angielscy protektorzy będą musieli pogodzić się z
myślą,
Ŝe
Sophia ma większe ambicje niŜ słuŜenie - jako potulna
figurantka - interesom Anglii.
Jej naród rozpaczliwie potrzebował prawdziwego przywódcy.
Mimo
Ŝe
dawniej Sophii nawet się nie marzyła korona, teraz, gdy jej
6
ojciec i dwaj starsi bracia nie
Ŝyli
- zamordowani - odpowiedzialność
za losy państwa i dynastii spadła na nią.
Oczywiście zadanie, które stało przed nią, groziło wielkim niebez-
pieczeństwem. Jej rodzina miała wielu wrogów i gdy Sophia wkroczy
na scenę polityczną, cała ich uwaga skupi się na niej.
Nie szkodzi! Wielki, silny Leon, który odpowiadał za bezpieczeń-
stwo Sophii niemal od jej urodzenia, teraz zaś był dowódcą jej straŜy
przybocznej, starannie ją wyszkolił: wiedziała, jak sobie radzić w kaŜ-
dej trudnej sytuacji.
W tym właśnie momencie Leon podjechał do karety i pochylając
krótko ostrzyŜoną głowę, zajrzał przez okno do wnętrza.
- Jak sobie radzą nasze damy?! - zagadnął wesoło, przekrzykując
turkot kół i tętent końskich kopyt.
- Znakomicie - zapewniła go Sophia.
- Tylko się trochę niecierpliwią - wtrąciła Alexa, spoglądając wy-
mownie na księŜniczkę.
Spokojny, szeroki uśmiech Leona podziałał kojąco na obie zde-
nerwowane panny.
- Wszystkiego najlepszego, Wasza Wysokość!
- Jeszcze nie pora na
Ŝyczenia!
- odparła rozbawiona Sophia.
Leon juŜ od rana składał jej
Ŝyczenia
urodzinowe.
KsięŜniczka pragnęła oznajmić o swych urodzinach dopiero wte-
dy, gdy ujrzy przed sobą wyniosłych angielskich lordów. PokaŜe im
wówczas swoje
świadectwo
urodzenia, wepchnie im do gardła tę
swoją pełnoletność,
Ŝeby
nie mogli przeciwstawić się jej słusznym
Ŝądaniom!
W tej chwili Leon spojrzał przed siebie i nagle spowaŜniał.
Sophia spostrzegła,
Ŝe
konie zwalniają biegu.
- Co się dzieje? DojeŜdŜamy do jakiegoś mostu?
- Coś leŜy na drodze - mruknął Leon.
- Co takiego?
- Nie jestem pewien. Wygląda na uszkodzony wóz. Zasłońcie
okna! - polecił swoim podopiecznym, cmoknął na konia i popędził w
stronę przeszkody.
7
Zgłoś jeśli naruszono regulamin