Rowe Lauren - Klub - Wyznanie.pdf

(812 KB) Pobierz
Korekta
Hanna Lachowska
Agnieszka Pyśk
Zdjęcie na okładce
© tugolukof/Shutterstock
Tytuł​ oryginału
The Club
Copyright © 2015 by Lauren Rowe.
First published by SoCoRo Publishing
All rights reserved.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana
ani przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu
bez zgody właściciela praw autorskich.
For the Polish edition
Copyright © 2016 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.
ISBN 978-83-241-6143-0
Warszawa 2016. Wydanie I
Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.
02-954 Warszawa, ul. Królowej Marysieńki 58
www.wydawnictwoamber.pl
Konwersja do wydania elektronicznego
P.U. OPCJA
juras@evbox.pl
Tę powieść dedykuję jej pierwszym czytelniczkom, wspaniałym paniom, których reakcją na lekturę
było szczere „cholera, gorące; do diabła, taak”.
Nickie, Marnie, Lesley, Tiffanie, Colleen i Holly plus mojej mamie, teściowej i ciotce. Byłam
zachwycona, ale nie zaskoczona tym, że powieść spodobała się przyjaciółkom, ale kiedy się okazało, że
tak samo jest w przypadku mamy, teściowej i ciotki…? „My, starsze panie, też lubimy seksowne
kawałki” – wyjaśniła mi ciotka. Super, naprawdę niesamowite.
Dziękuję wam. Kocham was wszystkie.
Rozdział​ 1
Jonas
S
iedzę na kanapie i czekam, aż Sarah wyjdzie z łazienki. Jeśli zamęt w mojej głowie coś oznacza, to
prawdopodobnie zaczynam ocierać się o obłęd. Chyba jestem od niej uzależniony. Nie mogę się nią
nasycić. Wszystko, co robi, wszystko, co mówi, wszystko, czym jest… jest doskonała. Lepsza od
jakiejkolwiek fantazji. Nie mogę jej się oprzeć. Wystarczy jej jedno słowo, a wszystkie moje plany idą w
diabły. Nigdy, przenigdy nie miałem zamiaru przelecieć jej w tej łazience w restauracji. Ani w limuzynie.
Jezu. Ale nie skarżę się, słowo. Odpuszczenie sobie tych obu cudownych bzykanek byłoby pieprzonym
szaleństwem. Zresztą teraz już widzę, że ona musi najpierw wyrzucić z siebie to całe szaleństwo, zanim
zacznie być gotowa na długi, powolny i słodki proces poddawania się. Jest jak dziki koń, którego trzeba
ujarzmić. Muszę pozwolić jej trochę pobrykać, poszarpać się, poszamotać, zanim spróbuję ją osiodłać. I
to mi odpowiada – każda spędzona z nią sekunda była idealna. Oprócz tego momentu, kiedy płakała.
Cholera, już nigdy więcej nie chcę, żeby płakała, dopóki żyję. Wystarczyła jedna jej łza i totalnie mnie
rozwaliło.
No i okazało się, że jednak ma problemy związane z ojcem. Zawsze mnie ciągnęło do dziewczyn z
kompleksem tatusia. Jestem taki przewidywalny. Oczywiście nie powiedziała tego, ale domyśliłem się
całej historii, gdy tylko zaczęła mówić o pomaganiu kobietom doświadczającym przemocy. Mogłem to
sobie odegrać w wyobraźni jak film. Prawdopodobnie tatuś wywinął jej i matce niezły numer. Sukinsyn.
Wzdycham. Jak dotąd skopałem sprawę. Miałem wszystko ułożone w głowie, cały przebieg wieczoru.
Sarah miała być Meg Ryan z Bezsenności w Seattle czy z jakiejś innej podobnej bajeczki ale, kurczę, nie
spodziewałem się, że będzie się tak rządziła i przejmowała kontrolę. Orgazm czy nie, ta kobieta
przeleciała mnie, aż mi dym poszedł uszami. Okazuje się, że ma w sobie odrobinę szaleństwa… I,
cholera, podoba mi się to. Cholera, cholera, cholera. Kiedy zaczęła się rządzić, kiedy zamieniła się w
diablicę, uff, to było gorące. Jasne, przygotowałem sobie na ten wieczór strategię i wrócę do niej, daję
słowo, że wrócę, ale kto by jej się oparł? Kto chciałby się jej oprzeć? Ten tyłek, o mój Boże, ta jej
dupcia. Najładniejsza, jaką kiedykolwiek dotykałem. I te oczy. Kiedy spojrzała na mnie, jakby zamierzała
się na mnie rzucić… „Pieprz mnie”, powiedziała mi do ucha, a ja o mało nie eksplodowałem. Kiedy to
powiedziała, wtedy już wiedziałem na pewno: jest doskonała.
Ale teraz muszę przejąć kontrolę, mimo że to takie przyjemne, gdy mnie tak rozstawia po kątach. Od tej
chwili mam tylko jeden cel w życiu. Istnieję na tym świecie tylko po to, żeby ta kobieta doświadczyła
czystej ekstazy, bez względu na wszystko. I żeby tak się stało, muszę zacząć się przy niej hamować. Z nią
trzeba postępować powoli. Musi czuć się bezpieczna. Potrzebuje poczuć emocjonalną więź, bo
oczywiście miała rację, u kobiet przede wszystkim chodzi o więź. Ale dziwne jest to, że ja faktycznie
czuję się z nią emocjonalnie związany. Kiedy podczas kolacji wypytywałem ją o jej życie, naprawdę
chciałem poznać odpowiedzi na swoje pytania. Gdyby miała pieprzonego maltańczyka wabiącego się
Kiki, słuchałbym, jak o nim opowiada nawet przez całą noc i słuchałbym z zainteresowaniem (chociaż mi
ulżyło jak diabli, gdy się okazało, że nie ma maltańczyka wabiącego się Kiki). Jeśli mam być szczery, to
już teraz czuję się bardziej związany z Sarah niż z którąkolwiek z moich byłych dziewczyn, nawet z
Zgłoś jeśli naruszono regulamin