00:02:04:www.NapiProjekt.pl - nowa jakoć napisów.|Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu. 00:02:08:Osiem dni wolnoci. 00:02:14:Tak, osiem dni. 00:02:35:Prawie 12. -Ooo 00:02:37:Umieram z głodu. 00:02:42:Powšchaj ten ser.|-Cudowny. 00:04:51:Profesorze! Profesorze! -Tak? 00:04:53:Telefon do pana. -Nie ma mnie. 00:04:57:Okradli muzeum! 00:05:00:Co takiego? 00:05:02:Co? W muzeum! Już jadę. 00:05:08:Nie jadła. -Znowu nic nie jadła. 00:05:22:Do zobaczenia. -Tak, czeć Lebel. 00:05:27:Urwiesz się gdzie? -Oczywicie.|-Ale przecież masz dziewczynę. 00:05:31:A jeli ma kogo innego? -Niemożliwe!|Jeli by tak było, to koniec z niš. 00:05:37:Uderzyłby kobietę?|-Słuchaj. Nikt nie jest tego wart. 00:05:42:Za osiem dni na dworcu o 14:40. 00:05:48:Wiem o tym. Ale znasz mnie. 00:05:49:Czeć, Lebel. -Czeć, Dufourquet. 00:05:57:Nikt nie może wejć.|-Jestem Agnes de Villermosa. -I? 00:06:01:To wszystko? Tak, to wszystko. Dziękuję. 00:06:09:A więc? -Żadnych ladów zranienia.|Wydaje mi się, że to zawał serca. 00:06:12:Biedak pewnie zmarł ze strachu.|-Zgodzi się pan profesorze, 00:06:15:że co tu mierdzi. 00:06:18:Nie wzięto złotej korony ani kolii z runbinami. 00:06:28:Najprawdopodobniej jaki szalony kolekcjoner.|-Posšżek jest niezwykły. 00:06:33:Jest bezcenny. Cywilizacja,|która go stworzyła już nie istnieje. 00:06:36:Nie istnieje? -Cywilizacja Malteków.|-Malteków? I do czego to mogło służyć? -Do wszystkiego. 00:06:39:I kim sš Maltekowie? 00:06:41:Lud z amazońskiej dżungli|zniszczony przez barbarzyńców. -Barbarzyńców? 00:06:45:Konkwistadorów, Europejczyków, pan, ja... -Ja? 00:06:49:Była pan tam? W dżungli?|-Tak, pokażę panu. 00:06:58:Zdjęcie sprzed trzech lat.|W dniu zakończenia wyprawy. 00:07:02:Tak, jest pan tu. 00:07:05:Tutaj -Nie, tutaj. 00:07:10:A tych dwóch? - Villermosa,|który zmarł po powrocie. 00:07:15:I Di Castro. Brazylijczyk,|który sfinansował wyprawę. 00:07:19:Każdy wrócił z posšżkiem,|który mu skradziono, a teraz pański. 00:07:26:Włanie.|-W ten sposób do niczego nie dojdziemy. 00:07:29:Maltekowie interesowali się tajemnicš hipnozy. 00:07:33:Wie pan co było ich najlepszš broniš?|-Miecze, włócznie? 00:07:37:Trucizna. 00:07:39:Tno nie mam sensu.|-A co jeli nie wszyscy wyginęli? 00:07:45:Tak, nieżywi od 300 lat Indianie|przybywaja do Paryża 00:07:48:tylko po to by skrać nędzny kawałek drewna.|Hipnotyzujšc. Jasne! 00:07:53:Te posšżki sš przeklęte. 00:07:56:Swój oddałem do muzeum;|to dlatego przyszli tutaj. 00:08:01:Villermosa swój zatrzymał i zginšl od zatrutej strzały. 00:08:03:Dlaczego pan mi nie powiedział, Martin?|-Ależ powiedziałem, trzy lata lemu. 00:08:07:Agnes, jeste. -Oczywicie.|-Z kim mam przyjemnoć... 00:08:12:Córka pana Villermose.|-Nie wiedziałem. Naturalnie. 00:08:16:Przepraszam. 00:08:18:Wie pani gdzie jest posšżek pani ojca?|-Nigdy go nie znalelimy. 00:08:25:Ojciec ukrył go przed mierciš.|-Ach tak. Dziękuję. 00:08:30:Będę pani towarzyszył.|-Zaczekam. 00:08:39:Znalezłem co. Strzała. 00:08:44:Wszyscy mnie przekonywali,|że Maltekowie wymarli. 00:08:47:Idioci, mylš, że oszalałem.|Maltekowie ukryli się w dżungli, 00:08:50:Zanurzeni w zielonš niepamięć...|Miło, że przyszła. 00:08:57:Zawsze przychodzisz, jeli co jest nie tak.|Dziękuję. 00:09:03:Chciałbym, żeby taka mała dziewczynka była mojš córkš. 00:09:07:Juz nie jestem małš dziewczynkš.|Zawsze pan mnie tak nazywa. 00:09:11:Tylko raz na pół roku.|-Nie zmieniłam się wcale? 00:09:16:Bardzo się zmieniła.|Jeste bardziej... -Kobieca? Ha ha ha 00:09:21:Taka mała różnica, prawda|-Tak, rzeczywicie. 00:09:26:A więc? 00:09:28:Jeste stara i piękna. 00:09:33:A ja sięm miewajš twoje ciotki?|-Proszę pezyjć, przekona się pan. 00:09:38:Do widzenia! 00:10:36:Dlaczego mieliby porwać profesora?|-Z powodu posšżka oczywicie. 00:10:41:Historia się powtarza.|-Jestem ciekaw, o co chodzi z tymi posšżkami. 00:10:46:Nie znaleli posšżka pana Villermose?|-Nie. -Nie, nie, nie. 00:10:51:Po wyprawie mój bratanek,|jej ojciec, ukrył posšżek. 00:10:57:I po tym wszystkim biedak... 00:11:00:Okropne rzeczy, proszę pani. 00:11:03:Adrien! -Mam urlop przez cały tydzień.|Nie dostała pocztówki? A więc jestem. 00:11:06:Witaj, ciociu! 00:11:10:Z kim mam przyjemnoć...-Miło mi.|Do następnego. 00:11:14:Wracamy za tydzień.|Nie czekajcie na nas. -Nie. 00:11:17:Nie teraz, policja jest tutaj. 00:11:20:Policja? 00:11:27:Powiedziała pani, że ojciec pani ukrył posšżek. -tak. 00:11:30:I Agnes wiedziała gdzie go ukrył.|-Mieszkalimy wtedy w Rio... 00:11:35:Miała wtedy tylko 14 lat.|-Ukrył to gdzie w ptaszarni. 00:11:39:Ptaszarnia w Brazylii? -Pamiętam.|o trzeciej po południu wszyscy spali. 00:11:44:Włanie szłam odpoczšć|i zobaczyłam przez okno 00:11:52:...jak ojciec kopał dół|i wkładał tam posšżek. 00:11:58:Był w rękawiczkach i był bardzo spocony. 00:12:01:Jeli tam pojadę, znajdę to na pewno. 00:12:09:Proszę naszkicować plan, wyslę go brazylijskiej policji.|-Nie wiem dokładnie. 00:12:15:Chciałabym tam być. -Panienko,|samochód panienki utrudnia ruch uliczny. 00:12:19:Mój samochód? Zaraz zobaczę 00:12:24:A rzeczywicie tak jest. Zaraz wrócę.|-Zapomnielicie o mnie? 00:12:28:Nie zapomnielimy o panu, młody człowieku. Proszę podejć. 00:12:32:Z kim mam przyjemnoć...|-Szerogowy Dufourquet, 3 eskadra. 00:12:37:Lotnik. Niech pan tak nie patrzy. Krewny?|-Nie. 00:12:41:Narzeczony? -Jeszcze nie.|-Po co pan tu przyszedł? 00:12:44:Agnes jest mojš przyjaciółkš.|-Oh, doprawdy? -Tak jest. 00:12:50:Co pan powiedział? 00:12:54:Dlaczego porwano profesora?|-Profesor? O tak! 00:13:00:Powiem panu. 00:13:03:To ja go porwałem.|-Nich pan słucha. Jestemy przyjaciółmi, miało. 00:13:09:Chce pan szczegóły? 00:13:12:Stałem przy oknie, zapadał wieczór, 00:13:15:kiedy dwa na czarno ubrane typy|wysiadły z samochodu. 00:13:22:podeszli wolno w kierunku profesora,|złapali go 00:13:28:i porwali go.|Porwali jš! 00:13:48:Zatrzymać go! 00:15:21:Pański bilet, proszę. -Muszę zatrzymać...|-Musi pan kupić bilet w automacie. 00:15:44:Do kolejki, jak wszyscy. 00:16:08:Agnes! 00:16:12:Dziękuję panu. 00:16:15:Generale, generale? Podać panu gazetę? 00:16:17:Tak, proszę. 00:16:27:Nie znalazła panienka żadnej?|Nie szkodzi, jest pani urocza. 00:16:34:Na rozkaz, panie generale. -Spocznij! 00:16:43:jak pod Charleroi! 00:16:59:Pański bilet proszę. Proszę ić tam. 00:17:16:Agnes!|-proszę ić tam. 00:17:22:Wszyscy pasażerowie na pokładzie. 00:17:30:proszę posłuchać...-Niech pan siada.|-proszę mnie posłuchać. 00:17:35:proszę... -Niech pan się zapnie. Pomogę panu. 00:17:47:Drodzy państwo, jestecie na pokładzie samolotu|do Rio de Janeiro. 00:17:51:Rio! 00:17:52:Pomóc w czym? -Nie.|-Co panu potrzeba? -Nie. 00:17:56:Pańskie miejsce... -Jest tutaj. 00:18:02:Gdyby Lebel mógł to usłyszeć! 00:18:26:Proszę pana?|-Chcę rozmawiać z kapitanem. 00:18:29:Nie można mu przeszkadzać. -Sprawa jest poważna. 00:18:32:Porwano tę dziewczynę. -Którš? 00:18:34:Tę, która siedzi między tymi panami.|-Proszę zaczekać. 00:18:44:Proszę o wasze paszporty. Dziękuję. 00:18:49:Dziękuję. 00:18:53:To włanie ten pan to zgłosił. -Zna go pani? 00:19:02:Nie. -Agnes, po tym wszystkim... 00:19:04:proszę wracać na swoje miejsce. Nie chcemy kłopotów.|-Ale Agnes... 00:19:10:Powiadomimy policję w Rio.|Doprowadzš sprawę do porzšdku. 00:19:16:Mogę wyjanić... 00:20:06:proszęchwilkę zaczekać|sprawdzimy pański paszport. 00:21:19:Witamy w Rio. 00:22:21:Mówi pan po angielsku? -Nie.|-Po francusku? -Nie. 00:22:24:Po włosku? -Nie.|-Tylko po portugalsku? -Tak, tak. -Szkoda gadać. 00:23:45:To jest Rio. 00:24:33:Amerykanin? Liz Taylor, Cadilaci,|Hollywood, Cape Canaveral. 00:24:38:Wiem wszystko o Ameryce. 00:24:41:Wyczyć go dobrze. I drugi też. 00:24:44:Francuz? Wieża Eiffela, de Gaule, 00:24:48:Brigitte Bardot... Wiem.|Pięć cruzeiros. 00:24:53:Nie mam ani jednego. 00:25:04:Uciekaj mały. 00:25:20:Pięćdziesišt. 00:25:28:Masz. -Dziękuję. 00:25:29:Co ja tu robię? 00:25:38:Jak ci na imię?|-Sir Winston. -Jak? 00:25:40:Sir Winston.|-Czeć Sir Winston. 00:25:43:Gdzie idziesz?|-Szukam dziewczyny. -Dziewczęta! 00:25:48:Wiem gdzie. Chodmy. 00:25:49:Nie, mojej dziewczyny Agnes.|-Agnes? Jest ładna? 00:25:56:Zaginęła w Rio. Porwali jš|i nie wiem gdzie jest. 00:27:32:Zaczekaj. 00:28:08:Tutaj, tutaj! 00:28:43:O co chodzi? 00:28:46:Wezwij karetkę. 00:29:00:Co z tobš nie tak? 00:29:08:Przepraszam, to jest moje.|-Tak, tak. 00:29:11:Jeli poprosisz to oddam. Oddawaj. To moje!|-I to już! 00:29:27:Co zobaczyłe? -Idziemy. 00:29:42:Panna Villermosa. -Nie było jej tutaj. 00:29:44:Francuzka, przyjechała tu z dwona miejscowymi. 00:29:50:Chcę tylko numer pokoju. 00:29:57:Nie mogę tego panu powiedzieć.|-Dobra, znajdę jš po swojemu. 00:30:00:Jeli będzie się pan upierał, wyrzucę pana. 00:30:04:Nie martw się, znajdę jš sam. 00:30:21:Kochanie! -Tak? 00:30:23:Nie pamiętasz mnie? -Nie.|Znasz Pickwicka? 00:30:28:Oczywicie, że go znam. Pani przodem. 00:30:35:Cieszę się, że go lubisz.|-Tak, tak. 00:30:44:To miło z pana strony. -Nie ma problemu. 00:30:51:Pickwick, a teraz wypijemy naszš|popołudniowš filiżankę herbaty. 00:30:53:Cóż bymy poczęli bez tej herbaty.|Wie pan jakie sš dzieci. -Tak. 00:30:58:Będzie nam miło|kiedy znów się spotkamy. O, dziękuję. 00:31:01:Do widzenia, do widzenia. -Mam nadzieję, że się wkrótce spotkamy.|-Do widzenia. 00:32:18:Agnes, słyszysz mnie? Obud się.|Co oni ci zrobili? 00:32:24:Obud się! -Czego chcesz?? - Idziemy, słyszysz?|-Nie trzę mnš! 00:33:10:Te wieprze podały ci narkotyki. 00:33:13:Spójrz na mnie, Agnes. 00:33:19:Wstawaj. 00:33:24:Umiechaj się, id. 00:33:47:Agnes, id do drzwi i nie zatrzymuj się. 00:34:16:Gdzie ona jest? Gdzie idziesz? 00:34:22:Id. 00:34:48:Do widzenia. -Idziemy. 00:34:54:Przyprowadziłe kumpli? 0...
kiperr