LEOPOLD STAFF.pdf
(
325 KB
)
Pobierz
1
Preparación de textos: Grzegorz Bąk
LEOPOLD STAFF
Antología poética
SNY O POTĘDZE (1901).....................2
DZIEŃ DUSZY (1903).........................10
PTAKOM NIEBIESKIM (1905)..........
27
GAŁĄŹ KWITNĄCA (1908)...............35
UŚMIECHY GODZIN (1910)...............48
W CIENIU MIECZA (1911).................67
ŁABĘDŹ
I LIRA (1914).......................71
TĘCZA
ŁEZ
I KRWI (1918).................75
2
SNY O POTĘDZE (1901)
KOWAL
Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.
Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze,
Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne,
Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.
Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota
żelazem,
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne:
W pył cię rozbiją pięści mej gromy potworne!
Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
Niżbyś
żyć
miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.
ZABITE DRZEWO
Z ciemnych mojego lasu drzew jedno najcichsze
Ukochałem, najbardziej smutne i najwiotsze:
Brzozę, co nie szumiała w najszaleńszym wichrze,
Zawsze niema, choć wiatru wiew się o nią otrze.
Wszystkich innych drzew znałem najlżejsze poszumy,
Tylko to jedno tajni swej mi nie otwarło...
3
Próżno je ma tęsknota wśród bladej zadumy
Oplata, by w nim duszę ożywić zamarłą.
Nie wiał wicher, któremu obudzić je dano...
I gniew wstał we mnie... Dłońmi chwyciłem włos brzozy
I targnąłem, by wydrzeć choć skargę, jęk grozy...
Milczała... Mocą dziką, szaleństwem wezbraną,
Połamałem ją... - Leży zabita mą dłonią...
Nie wyszumiała tajni swej... A wichry gonią...
MODLITWA
Chroń, Panie, wątłą mojej duszy zieleń
Od podeptania i martwych spopieleń,
Abym wśród
życia
Ostatniej Wieczerzy
Czuł jej aromat balsamiczny,
świeży.
I niech, rozpięty na krzyżu konania,
Nie widzę słońca, co w pomrok się skłania,
Lecz niech mi wiara, Matka Boleściwa,
Wskaże dal, gdzie się
świt
nowy odkrywa.
BOGOWIE ZMARLI
Moc zbudziła w nim butę i dumny gniew wraży,
Iż nie
ścierpiał
nad sobą dłoni bóstw ciemięskiej.
Wchodzi w
świątynię,
w sile swej potęgi męskiej,
By tych, co nad nim władną, postrącać z ołtarzy.
Czul swą wielkość i wiedział,
że
sam sobie starczy
4
Być bogiem
światowładnym,
bo moc w duszy chował.
I posągi potrzaskał, obalił na pował -
Nie padł grom z twarzy bóstwa skamieniałej, starczej.
Bogi zmarły... Powraca ku drzwiom
świętokradca
I lęk go zdjął,
że
kiedy otworzy wierzeje,
Ujrzy
świat
przerażony... bo tam skonał Władca!
Przestwór w rozpacznym szale zgrozy skamienieje!...
Rozchyla drzwi... otwiera oczy trwogą mętne...
Patrzy: Wszystko, jak było... zimne... obojętne...
STUDNIA
W rozzłocone, słoneczne, omdlałe południe,
Gdy pracownicy pola w dom
śpieszą,
a błonie
Opustoszeją z ludzi, ponad starą studnię
Trwożna dziewczyna idzie patrzeć w ciemne tonie.
Pochyla się nad głębią i cichymi słowy
Szepce w mrok, a jej piersią wstrząsa lęk niezmierny.
A szept leci wzdłuż
ściany
omszałej, pionowej
I z lekkim pluskiem na dno upada cysterny.
W dole, w głębokiej wodzie wstają blade cienie,
Spojrzą w górę i szeptem dziewczynie odwtórzą,
Patrzą w jej twarz miłośnie i na jej skinienie
W czarne zwierciadło
śpiącej
wody się zanurzą.
Dziewczyna spuszcza z wolna w ciemną studnię wiadro -
I czeka... A po chwili nurki jakiś złoty
5
Skarb niosą, jakieś cudne kwiaty, których nadrą
Na dnie w porostach wodnych, i dziwne klejnoty.
W wiadro je kładą, znaki dają potajemnie
I dziewczyna wyciąga wiadrem cud po cudzie...
Nagle nurki się kryją w wód drzemiących ciemnie...
Dziewczyna pierzcha w dali... Nadchodzą już ludzie...
Wypoczęli i biegną spragnieni nad studnię,
Lecz nie szepcą w nią z lękiem, brzmi tylko
śmiech
młody...
Nie zjawi się cień nurka. Na dnie mrok, bezludnie...
Ciągną wiadro... lecz nie ma w nim już nic prócz wody.
ECHO
Wśród swawolnej gonitwy w boru gęstwie starej
Usłyszał faun rozkoszne słowo obietnicy
Z gorących ust rusałki nagiej,
śniadolicej
I pobiegł swą radością huknąć w mroczne jary.
I tchnął z swej piersi szczęścia szaleństwo ucieszne
W fletnię, a dźwięk wylata szklaną, barwną kulą,
Spada w jar, gdzie do stromych
ścian
karły się tulą
I patrzą długobrode, zadziwieniem
śmieszne.
Chwytają bujające dziwo, cud tęczowy,
I jeden go drugiemu niby piłkę ciska...
Kula grzmi echem, tłukąc się o skał urwiska,
I
łoskotem
rozbudza uśpione parowy...
A faun wziął się pod boki, porwany zachwytem,
Plik z chomika:
m.mlotkowski
Inne pliki z tego folderu:
Piekarz (2022) Lektor PL.1080p.AMZN.WEB-DL.x264.AC3-KiT(1)(1).mkv
(5141628 KB)
Piekarz (2022) Lektor PL.480p.WEB-DL.XviD.AC3-OzW(1)(1).avi
(1666102 KB)
Piekarz (2022) Lektor PL.WEB-DL.x264-KiT(1)(1).mkv
(826529 KB)
Piekarz (2022) Lektor PL.WEB-DL.XviD-AZQ(1)(1).rmvb
(349672 KB)
Moja jedyna (2021) Lektor PL.MULTi.1080p.HMAX.WEB-DL.H264.DD5.1.DD2.0-K83(1)(1).mkv
(6563975 KB)
Inne foldery tego chomika:
- ▧ ▍Programy PC 2014(1)
- ◢◤ GRY - KLASYKA GIER NA PC
- Adobe Acrobat XI Pro 11.0.1 ( PL )( FULL ) 21-01-2013 ◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉
- GRY W 1 PLIKU ISO - 2020
- GRY W 1 PLIKU ISO - KAT 2
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin